Menu

"Polskie przyprawy z wrogiego kraju" to fantazja dziennikarki Echo Moskwy

Pracownica stacji radiowej "Echo Moskwy" Swietłana Rostowcewa usunęła ze swojej strony na Facebook wpisy i zdjęcia o tym, że w sieci sklepów spożywczych "Piatioreczka" na torebkach przypraw znanej polskiej firmy Kamis pojawiły się naklejki "Ten towar wyprodukowany został na terytorium kraju, realizującej wrogą politykę wobec Rosji".
"Wczoraj weszłam do sklepu "Piatioreczka" w pobliżu domu i nagle zobaczyłam na półce, gdzie stoją różnego rodzaju przyprawy Kamis, że na koperku i na przyprawie do sałatek jest naklejką, jakaś dziwna etykieta.

Byłam zaskoczona, chciałam zadać pytania, ale oprócz pracowników, którzy rozstawiają produkty na półce, nie było nikogo" — napisała Rostowcewa.
Dziennikarka usunęła tę sensacyjną wiadomość po tym, jak w X5 Retail Group zagroził że z pomocą nagrania z kamer udowodni, że pracownica "Echa Moskwy" robiła sobie zdjęcia wszędzie, ale nie w marketach "Piatioroczki".
Na kontach Twitter niektórych kolegów dziennikarki wpis ze zdjęciami "polskich ukropów" można zobaczyć do tej pory.


"Nie mamy nic wspólnego z tymi napisami. Firma nie może odpowiadać za takie chuligańskie zachowanie nabywców" — powiedział agencji РИАМО rzecznik prasowy X5 Retail Group.
Pomimo dementi, wiadomość o tym, że w Rosji, rzekomo w specjalny sposób oznaczono towary produkcji nieprzyjaznych państw, zostały powielone przez około dwadzieścia rosyjskich i zagranicznych redakcji.

18 października informacje o etykietach w "Piatioreczce" przedstawił w swoim autorskim programie "Echa Moskwy" Mateusz Ganapolski.

"Gdyby w "Piatioreczce" był po prostu znaczek Ukrainy i mowa była by o Ukrainie, to nie byłoby żadnych pytań. Rosja i Ukraina walczą, to prawda, dlatego nie kupować produkty z kraju przeciwnika, nie jest niczym dziwnym. Ale nie, firma "Kamis" — to polacy, tak więc, tu jest coś nie pod adresem Ukrainy, a pod adresem Polski" — powiedział Ganapolski, i rozwinął dalej tezę daleko idących geopolitycznych prognoz, jednocześnie obwiniając szalonych promotorów z Kremla.

Z dala od skandalu nie pozostała i Duma Rosji. Deputowany od partii komunistycznej Walery Raszkin nazwał wiadomość "Echa Moskwy" prowokacją.
"Nie sądzę, że kierownictwo sieci umieszcza się na produktach informacje, które zniechęcałyby do zakupów ich produktów. To nonsens sam w sobie, o ile mi wiadomo. To na pewno jakaś prowokacja, i jest ich sporo w Rosji" — cytuje jego słowa NTV.


Po tym wszystkim w rosyjskim internecie wyrażono oburzenie, że rozgłośnia "Echo Moskwy" fabrykuje podróbki i rozpowszechnia fejkowe wiadomości.

"Gdy tę rozgłośnię będą zamykać, to pójdę po popcorn" — napisał w Facebook dziennikarz Ilia Kramnik.

"Ot bezwstydnica ta dziennikarka, i nawet kłamać nie może przekonująco", —napisała oburzona blogerka Marina Butkina.


Również okazało się, że przedsiębiorstwo Kamis to tylko warunkowo polski brend. Powstał w 1991 roku w Polsce, ale potem część produkcji, która zajmuje się przyprawami i musztardą, została sprzedana międzynarodowej firmie McCormick pochodzącej z USA.

ridus.ru