Menu

Grupy przestępcze szukają metod, powrotu do kolejek na granicach ponieważ straciły źródło dochodu.

Dzisiaj w czasie prac miedzyresortowej  komisji ds. Realizacji polityki przygranicznej w Obwodzie Kaliningradzkim, kierownik działającej  tu, Strazy Granicznej  FSB Oleg Łuckih, poinformował, że wiele  grup przestępczych  ucierpiało w skutek likwidacji kolejek na granicach i po dzień dzisiejszy ich przedstawiciele nawet nie próbują tworzyć tych kolejek by znów zacząć sprzedawać miejsca, z czym mieliśmy do czynienia do 15 września. Przypomnimy , że wtedy uruchomiono przygraniczny program „ otwarty szlaban”, dzięki ktoremu  pojazdy zblizajace sie do przejścia granicznego od razu trafialy do punktów odprawy. „ My wiedzieliśmy wszystko o zjawisku  sprzedawania  miejsc. Grupy przestępcze sprzedające miejsca, póki co nie są w stanie znaleźć właściwej metody, by powrócić do swojej działalności,ktora była ich źródłem dochodu. My te kolejki zlikwidowaliśmy, a oni (przestępcy) tera z mówią : „Otwórzmy tutaj moze jakis sklep" itd., by w dalszym ciągu otrzymywać te pieniądze” – zauważył Oleg Łukhin.

Dyrektor Służby Celnej działającej w Obwodzie Kaliningradzkim Aleksander Kocznov, w swoim czasie, poinformował, że również On posiadal informacje o „handlu miejscami”, ale denerwuje go fakt, że ową sytuację utożsamia się z praca celnikow i pracownikow służb granicznych, a przecież, Jego zdaniem „wszystko co dzieje się poza punktami odprawy należy do kompetencji  MSW, a celnicy i strażnicy graniczni nie mają wpływu na sytuację poza punktami odprawy. „
 
“Pan twierdzi, że nie macie wpływu na tą sytuację(kolejki na granicy), a ja Panu powiem,że jest inaczej. Jeżeli na okres pół godziny utrudniło by się procedurę przekroczenia granicy, to kolejki stworzyły by się aż do Kaliningradu. To odpowiedz na  pytanie: Czy Państwo mogą coś zrobić czy nie ? „ – mówi uczestniczący w zebraniu vice premier Regionalnego Zarządu – Aleksandr Rolbinow.
 
Zastępca dyrektora Departamentu MSZ Obwodu Kaliningradzkiego Nikołaj Wołkow, poinformował, że „handel miejscami w kolejce”  istniał w rzeczywistości,i wcześniej , gdy rosyjscy przedsiębiorcy próbowali „sprzedawać te miejsca” obywatelom Polski, którzy zwracali się z pretensjami do Konsulatu. Jednak w taj chwili „ruch zmalał”, a „sytuacja jest pod kontrolą”
 
Na pytanie zadane przez portal RUGrad.EU o to, dlaczego nie było możliwości wprowadzić „Otwartego szlabanu” 5 lat temu, Aleksandr Rolbinov powiedział, że nie może udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ale przypuszcza, że przyczyną do wprowadzenia takich zmian była liberalizacja w pracy służby granicznej i celnej.